niedziela, 18 czerwca 2017

Urodziny bloga. Bułka, masło, truskawki


Mój blog zadebiutował 17 czerwca 2009 roku. Miał być o prostych przepisach, takich podstawach gotowania, możecie to sprawdzić w pierwszym wpisie. Zazwyczaj przypominam to sobie i Wam każdego roku z okazji „urodzin” Bułki z masłem. W moim pisaniu było już tyle przerw, że nie wiem, które urodziny wypadają tym razem, ale to nie jest takie ważne. Ważne jest, żeby dobrze wykorzystać każdą okazję do świętowania, a dla mnie obowiązkowym elementem porządnej uroczystości jest dobre jedzenie, w zasadzie, dobre słodkie jedzenie. Więc dzisiaj też będzie, ale o tym za chwilę.
 
Jeśli czytaliście chociaż kilka bułkowych notek wiecie, że moje początkowe założenie nie zostało zrealizowane, może też zastanawialiście się, dlaczego zrezygnowałam z pisania. Nie chodziło o brak czasu, bardziej o to, że nie miałam już nic do powiedzenia w tamtej przyjętej przez siebie formule, mój panel administracyjnym zaśmiecało jeszcze do niedawna (teraz już większość skasowałam) kilkanaście nigdy nieopublikowanych tekstów, które moim zdaniem były za mało doskonałe, a właściwie, bardziej precyzyjnie oddając moje odczucia, nudne. Od tego czasu poznałam jednak powiedzenie „Zrobione jest lepsze od doskonałego” i nie cyzeluję każdej literki, możliwe nawet, że pojawia się więcej błędów niż zazwyczaj – bo przeczytałam także w jakimś motywującym newsletterze „kobieto, czy naprawdę chcesz być zapamiętana jako ta, która nie robiła żadnych literówek? I wiecie, przez długi czas chyba nawet chciałam (źródła tej traumy to jest osobna opowieść). 

Dzisiaj, z okazji tych bułkowych urodzin, opowiem Wam o nowych pomysłach, które chciałabym wprowadzić na blog – i poza niego. Już niedługo mam zamiar powrócić do recenzji smacznych miejsc w okolicy, czyli obecnie na Śląsku, albo może i innych miejscówek wartych odwiedzenia. Zaczęłam od lodów, więc mam świetny pretekst, żeby jeść je prawie codziennie w drodze z pracy, mijam trzy lodziarnie, a więc jest świetny materiał porównawczy do artykułu ;-)

Całkiem też spodobał mi się cykl śniadaniowy, który spotkał się także z Waszym pozytywnym odzewem (a nawet czynnym próbowaniem przepisów, co zawsze sprawia mi ogromną radość), więc na pewno chciałabym tę formułę wykorzystać, jednak niekoniecznie przerzucając się na drugie śniadanie, obiad i kolację, bardziej kontynuując główną myśl: jak jeść mądrzej i lepiej nie przemęczając się zbytnio. Nowy cykl (o czym to będzie, niech na razie pozostanie tajemnicą) zaczynamy 4 lipca i kontynuujemy przez każdy wakacyjny wtorek.
I ostatnia rzecz, która bardzo, bardzo chciałabym żeby doszła do skutku. Jestem ogromną fanką darmowych kursów on-line na różne tematy: pisałam już o Intuitive Eating Challenenge, uczyłam się też reklamy na Facebooku (jeśli jesteście początkujący w tej kwestii, naprawdę polecam!), stawiania sobie celów finansowych (to jak dotąd moje największe edukacyjne fiasko) i wielokrotnie, ogólnie rzecz biorąc, czerpania z życia więcej. Aż w końcu pomyślałam: ja też chcę mieć własny kurs! Mam nadzieję, że we wrześniu ujrzy on światło dzienne, temat jeszcze może ulec zmianie, ale na razie planuję właśnie porozmawiać z Wami o codziennym jedzeniu: co i jak kupować, a potem jak gotować, żeby minimum wysiłku zamieniło się w maksymalny efekt. Jeśli macie w związku z tym jakieś sugestie, napiszcie w komentarzach!

To miał być krótki i szybki wpis, a wyszło jak zwykle, ale przechodzimy wreszcie do urodzinowego ciasta. Słodka buła z truskawkami i solidną porcją masła pojawia się tu na życzenie Moniki w rezultacie urodzinowego konkursu ogłoszonego na Facebooku. Zadanie dla mnie brzmiało: bułka, masło, truskawki, ponieważ jednak moja wizja przeważyła nad zdrowym rozsądkiem, zamiast bułek uzyskałam bułę, na szczęście ciągle pyszną. Nie wiem, dlaczego ciasto drożdżowe ma opinię trudnego: przygotowanie go nie jest skomplikowane, ani nawet w przypadku wielu przepisów specjalnie pracochłonne. Mój przepis zaś jest wyjątkowo łatwy: bez zaczynu, wszystkie składniki dodaje się w tym samym czasie. Efekt miękki, puszysty i maślany, raczej nie poprzestaniecie na jednym kawałku. W tym momencie mogłabym napisać, że to nic nie szkodzi, bo przecież ciasto drożdżowe najlepsze jest zaraz po upieczeniu, ale tu następuje przyjemna niespodzianka, bo to nawet drugiego dnia niewielu ustępuje temu świeżemu (co byłoby dalej nie wiem, bo nic nie zostało). Jeśli w ramach świętowania chcielibyście posmarować kawałek dodatkową porcją masła i udekorować świeżymi truskawkami, to jest to bardzo dobry pomysł.



Łatwe jednoetapowe ciasto drożdżowe

Składniki:

Ciasto:
550 g mąki
opakowanie suchych drożdży (7 g)
150 g masła
250 ml mleka
1 jajko + 1 żółtko + 1 białko
150 g cukru
łyżka cukru waniliowego

Kruszonka:
80 g krokantu migdałowego lub mielonych migdałów
40 cukru pudru
łyżka masła

300 g truskawek (lepiej niezbyt dużych)

Wykonanie:
  1. W garnuszku rozpuścić masło, dodać mleko i wymieszać: sprawdzić temperaturę: powinno być ciepłe, ale nie parzyć. W misce wymieszać wszystkie suche składniki, dodać jajko, żółtko i mleko z masłem, najpierw wymieszać łyżką, a kiedy wszystko trochę się połączy wyrabiać ręką, aż ciasto będzie gładkie, błyszczące i zacznie odstawać od ręki i boków miski*. Posypać lekko mąką, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1,5 godziny – ciasto ma podwoić objętość
  2. W małej miseczce palcami rozetrzeć razem składniki kruszonki, odstawić do lodówki. Opłukać i obrać truskawki.
  3. Wyrośnięte ciasto „zbić” i potraktować w wybrany przez siebie sposób:
  • przełożyć od tortownicy ok. 24-26 cm, wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem.
  • podzielić na 16 części (całe ciasto podzielić na pół, jeszcze raz na pół itd., aż uzyskacie 16 kawałków), utoczyć z niego kulki i rozkładać w rzędach, w dużych odstępach, na prostokątnej blasze** lub rozłożyć w bardzo dużych odstępach (tak, by ostatecznie wyszły bułeczki, a nie jedno wielkie ciasto) na co najmniej dwóch dużych blachach z piekarnika. Przykryć ściereczką, odstawić na pół godziny albo aż dwukrotnie zwiększy objętość.
  1. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. W cieście robić głębokie dołki i wkładać w nie truskawki (co najmniej dwie na 1 bułkę, lub po 1 truskawce w niewielkich odległościach, jeśli robicie całe ciasto), posmarować białkiem a następnie posypać kruszonką.
  2. Piec: 40-50 minut całe ciasto, około 20-25 minut małe bułeczki. Ciasto jest gotowe kiedy ma rumianą skórkę i wbita w nie wykałaczka wychodzi sucha.
*Wyrabianie ciasta drożdżowego: NIE należy go miętosić, raczej wyobrazić sobie, że chcielibyście zawinąć je w tobołek: bierzecie w palce zewnętrzne kawałki kulki wciskacie do środka, nie musicie cały czas dookoła, po prostu po kilkudziesięciu ruchach obróćcie miskę. Co jakiś czas zbierzcie z boków miski przyklejone ciasto.
**U mnie kulek było 11, w tortownicy i zlały się w jedną bułę. Jeśli więc chcecie jednak piec w okrągłej formie, to ułóżcie w niej 10-11 tych mniejszych kulek, a pozostałe upieczcie osobno.

1 komentarz:

Monika pisze...

Super bułka! Takie placki lubię najbardziej, naprawdę :))) Drożdżowe z owocami to jest to :)
Trzymam kciuki za wszystkie pomysły (i ich realizację :)), wcale Ci się nie dziwię, że chcesz przygotować kurs, też wpadłam na ten pomysł, ale coś czuję, że temat, który sobie wymyśliłam zainteresowałby tylko mnie :D Ogromnie jestem ciekawa Twojego! :)

I wszystkiego dobrego Bułce raz jeszcze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...