czwartek, 1 października 2009

Ciasteczko na październik


kruche ciasteczka

Może Wam się wydawać, że to takie zwykłe kruche ciasteczka, ale tak nie jest. Są jednymi z ulubionych w mojej rodzinie, pieczemy je zawsze na Boże Narodzenie i czasami, kiedy mamy na to ochotę. Chciałabym napisać, że jest to przepis przekazywany przynajmniej od czasów prababci, zapisany w starym zeszycie, z pożółkłymi już kartkami, prawie rozpadającymi się w palcach. Tak nie jest.

Przepis pochodzi od koleżanki mojej mamy i być może tam jest przekazywany od pokoleń, tego nie wiem. Z nami jest odkąd pamiętam, wpisany w kalendarz z 1988 czy 89 roku, który na co drugiej stronie sławi zbiory sztuki użytkowej Ermitażu, a na pozostałych, osiągnięcia, głównie w dziedzinie słodkości, znajomych i rodziny.

Tam właśnie, w sąsiedztwie jakiegoś zabytkowego cacka, znajdują się te ciasteczka. Ciekawe, czy smakowałyby także carom Rosji? Są bardzo kruche i bardzo maślane, a skórka cytrynowa nadaje im charakteru. Od jakiegoś czasu przekładamy je zawsze powidłami, ale dobrze pasuje też krem kawowy (taki na maśle).

Myślę, że znalazły już swoje miejsce w tradycjach naszej rodziny. W każdym razie, jeżeli będę miała córeczkę, albo nawet synka, bo nie widzę powodu, żeby synków dyskryminować, to na pewno będziemy je razem piec.

kruche ciasteczka

Kruche ciasteczka z powidłami i lukrem

Składniki:

Ciasto:
(wyszło mi 50 podwójnych ciasteczek, ale robiłam bardzo malutkie + kilka pojedynczych serduszek)


140 g masła
210 g mąki
70 g drobnego cukru
2 żółtka
skórka z cytryny

Poza tym:
powidła śliwkowe
1/2 szkl. cukru pudru


Wykonanie:

  1. Zagnieść szybko składniki ciasta, uformować kulę i włożyć do lodówki na co najmniej pół godziny. Następnie wałkować niezbyt cienko (ciasteczka nie mają spulchniaczy, więc w czasie pieczenia nie rosną) na posypanej mąką stolnicy. Wykrawać dowolne kształty, ale jeśli macie zamiar je przekładać, to najlepiej sprawdzają się te, nie mające „odnóży”, jak kółko czy serduszko.
  2. Ciasteczka przekładać na natłuszczoną lub wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Można układać dość gęsto. Piec w 180 stopniach C. ok. 8-10 minut, aż ciasteczka będą lekko zrumienione. Jeżeli pieczecie bez papieru do pieczenia, należy je od razu (ostrożnie, są bardzo kruche) zdjąć z blachy, bo stygnąc przywierają do niej.
  3. Ciasteczka smarować dość cienko powidłem i składać po dwa. Cukier puder wymieszać z dwoma łyżkami gorącej wody i kilkoma kroplami soku z cytryny (część wody można też zastąpić sokiem). Ciastka smarować lukrem, odstawić aby lukier zastygł. Przechowywać w szczelnych pojemnikach, żeby nie zawilgły, w takich warunkach zachowują świeżość dość długo.

kruche ciasteczka

5 komentarzy:

Gosi@ pisze...

carom na pewno by posmakowaly!!!! ciasteczka swietne sa,niby zwykle kruche,a jednak niezwykle...
Pozdrawiam :)

Ania pisze...

Strasznie lubię Cię czytać :)
Jak by nie było, z ciasteczkami wiąże się ciekawa historia, bo nie każdy przepis może się poszczycić obecnością w kalendarzu z 1988 r. :)

A ciasteczka znam, przynajmniej podobne. Delikatne, kruche, z czymś kwaskowatym między dwoma krązkami.

Fajna sprawa :)

majka pisze...

Oryginalny sposob zapisywania przepisow :) Moja mama zawsze zapisywala przepisy na kawalkach kartek wyrwanych z zeszytow. Te, ktore przetrwaly do dzis sa juz czesto pozolkle i trudno czasami odczytac co tam zostalo zapisane.

Co do ciasteczek...wygladaja slodko :) Te pierwsze zdjecei z lukrem bardzo mi sie podoba :))

asieja pisze...

domowe ciasteczka zawsze są najpyszniejsze
i najładniejsze
prawda?

karoLina pisze...

Gosiu, tak sobie myślę, że nawet ta bułka z masłem może być niezwykła, jeśli tylko wiąże się z nią jakieś wspomnienie.

Aniu, dzięki :) A jak się okazało, o czym nie wiedziałam i co mi uświadomiła moja siostra, te ciasteczka są obecne w kalendarzu nawet dwukrotnie.

Majko, ja zapisuję na tym, co mam pod ręka, rachunkach, wolnych miejscach na ulotkach albo innych zapisanych już karteluszkach, więc obawiam się, że wiele świetnych przepisów gdzieś zaginie.

A co do pierwszego zdjęcia, moja koleżanka stwierdziła, że jest niemoralne. Tym lepiej ;)

Asiejo, no pewnie, że są najładniejsze i najpyszniejsze. Z powodów urody marzy mi się zrobienie takich bezowych makaroników, które występują w różnych obrzydliwych kolorach, ale ponieważ wszystkie bezowe próby dotychczas, to była katastrofa, to ciągle nie mogę się odważyć.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...