poniedziałek, 15 lutego 2010

Posturodzinowo


tarta czekoladowo-karmelowa

Dzisiaj będzie chyba trochę jak na mnie nietypowo, ale jak powiedział kiedyś mój szef, przecież musi istnieć jakaś moja druga twarz (chyba miał na myśli: łagodniejsza i słodsza od tej codziennej). Jasne, że istnieje, chociaż nawet sama mało ją znam.

Kilka dni temu były moje urodziny. Z jednej strony cieszyłam się zupełnie nieproporcjonalnie do wagi wydarzenia (zaczyna już nie być z czego ;) ale z drugiej było mi trochę smutno, że spędzę je poza domem. Niby zdarzało się to już wiele razy i to właściwie od zawsze, bo wypadały najczęściej w czasie ferii szkolnych, ale jakoś w tym roku było mi szczególnie przykro.

A jednak okazało się, że było naprawdę fajnie :) Dlatego ten wpis jest dedykowany wszystkim moim Przyjaciołom, którzy pamiętali o mnie, dzwonili, pisali, esemesowali i niespodziewanie mieli czas się ze mną zobaczyć. Właściwie powinnam to raczej sformułować tak: wszystkim Przyjaciołom, że o mnie pamiętali. To przede wszystkim dzięki nim to naprawdę był fajny i radosny dzień. Trochę się teraz boję spoczywającej na mnie odpowiedzialności pamiętania również o nich...

A ciasto urodzinowe to połączenie moich ulubionych smaków: karmelu i czekolady. Mmmm... Supersłodki zapychacz, który przeniesie Was na chwilę do lepszego świata bez trosk. Jednak to mało skomplikowane i proste w odbiorze ciasto w jednej chwili można przemienić w coś bardzo ekstrawaganckiego. Wystarczy parę ziarenek... soli, a właściwie Fleur de sel, czyli kwiatu soli. Niestety, nie udało mi się go ani kupić, ani zrozumieć do końca, co to właściwie jest. Zadowoliłam się gruboziarnistą solą morską z Camargue, skąd też (nie wiem czy wyłącznie) kwiat soli pochodzi. Warto spróbować, jednak wcale nie twierdzę, że okazałam się tak wyrafinowana, żeby posypać solą wszystkie kawałki, które zjadłam.

tarta czekoladowo-karmelowa

Tarta czekoladowo-karmelowa

Tarta czekoladowo-karmelowa
(źródło: Lottie+Doof)

Uwaga: przepis jest tłumaczony z obcych języków ;) a ja nigdy nie potrafię zapamiętać, która śmietana jest która i który cukier który po ichniemu, a nie chciało mi się szukać jak jest naprawdę, więc dałam i przetłumaczyłam tak, jak mi się wydawało i było dobrze.

Ciasto:

100 g masła
½ szklanki + 1 łyżka drobnego cukru
1 duże żółtko (musiałam dać dwa)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (dałam cukier waniliowy)
1 ¼ szklanki mąki
¼ szklanki kakao


Nadzienie karmelowe:

½ szklanki wody
2 szklanki cukru
¼ szklanki syropu kukurydzianego (dałam dwie dodatkowe łyżki cukru zamiast)
½ szklanki śmietany kremówki
100 g masła
2 łyżki gęstej słodkiej śmietany (jest taka z Piątnicy)


Polewa czekoladowa:

½ szklanki śmietany kremówki
100 g gorzkiej czekolady

ewentualnie: Fleur de sel lub sól gruboziarnista


Wykonanie:
  1. Zrobić kruche ciasto: wszystkie składniki wrzucić do miski i szybko zagnieść. Ponieważ byłam zbyt wyrywna i odmierzałam trochę byle jak to, mimo dodania dwóch żółtek, zamiast eleganckiej kuli miałam okruchy, co nawet mnie ucieszyło, bo nie trzeba było ciasta rozwałkowywać, tylko wrzuciłam je do formy i przygniotłam. Oczywiście w efekcie, po upieczeniu było raczej twarde, co zaważyło jednak bardziej na trudnościach w krojeniu, niż na smaku, który był ok. Jeśli jednak uda Wam się utoczyć kulkę, to trzeba ją włożyć do lodówki na minimum godzinę. Potem wyjąć, rozwałkować na koło o średnicy nieco większej niż forma, a następnie do formy przełożyć i znowu przeleżakować w lodówce 30 minut. Prawdę mówiąc, ja pierwsze leżakowanie sobie odpuściłam.
  2. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Ciasto wyjąć z lodówki, ponakłuwać widelcem i piec 20-25 minut. Ostudzić.
  3. Przygotować nadzienie: do garnka z szerokim dnem wlać wodę, wsypać cukier i wlać syrop (jeśli używacie). Gotować, aż cukier osiągnie kolor bursztynu. Chwilę to trwa, ale trzeba być cierpliwym i nie odchodzić od garnka. Najpierw długo nie dzieje się nic, syrop się pieni i cały czas jest przezroczysty, ale kiedy już zaczyna zmieniać barwę, dzieję się to niepokojąco szybko. Kiedy karmel będzie już odpowiedniego koloru, zdjąć z ognia i dodać masło. Szybko wymieszać, a następnie wlać śmietanę i znowu wymieszać. Masa jest bardzo rzadka, ale nie martwcie się , zgęstnieje. Przelać karmel na ciasto, poczekać aż wystygnie i trochę stężeje.
  4. Przygotować polewę: śmietankę podgrzać, zalać nią pokrojoną czekoladę, odczekać kilka minut po czym wymieszać (ja zrobiłam to trzepaczką). Polewę wylać na ciasto. Wstawić do lodówki do stężenia.
  5. Nam ciasto najlepiej smakowało drugiego dnia po przygotowaniu (nie następnego, tylko właśnie drugiego). Pierwszego było po prostu zamulające, ale później okazało się, że ma jednak jakąś głębię :) Nawet bez soli.

tarta czekoladowo-karmelowa

15 komentarzy:

cukrowa wróżka pisze...

ja podobną tartę wypatrzyłam u Liski i już mnie tak kusi od jakiegoś czasu, mniam!

spencer pisze...

Wszystkiego najlepszego!!

A świętowanie z taką apetyczną tartą musiało być czystą przyjemnością...

Zaytoon pisze...

Wszystkiego naj, Karolino! Swoją drogą - Wodnik, tak? Podobnie jak ja - tyle tylko, że moje urodziny wypadają jutro. ;))

Ciasto naprawdę musi przenosić na moment do lepszego świata. Tak wiele słodyczy na raz! ;)

Pozdrawiam!

grazyna pisze...

Wszystkiego najlepszego na Urodziny!
Słodki smakołyk zrobiłaś :)

Bea pisze...

Wszystkiego najlepszego w takim razie! Milo, ze to byl tak udany dzien :)
Tarta jak sie domyslam byla idealna na taka okazje :)

Co do 'fleud de sel', to bardziej od tej z Camargue polecana jest ta z Bretanii (z Guérande), rowniez z wyspy Ré czy z Noirmoutier. W Bretanii wydobywana jest ona tradycyjnie, recznie, z dbaloscia o jakosc i o przyrode; w Camargue niestety jest to bardziej przemyslowe niestety :/
Polecana jest tez portugalska 'fleur de sel', ale tej jeszcze nie probowalam.

Pozdrawiam serdecznie Karolino!

I raz jeszcze spoznione, jak najlepsze zyczenia :*

Szarlotek pisze...

Wszystkiego Najlepszego! Miło mi poznać kolejnego Wodnika, bo sama obchodziłam urodziny kilka dni temu. Ja ciągle jeszcze wolę urodziny :) Z taką tartą na pewno były wyjątkowe :)

akka fran kebnekaise pisze...

jeszcze raz wszystkiego najlepszego osiemnastko :D

Joasia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Joasia pisze...

Karolina, jakbyś uprzedziła, miałabyś fleur de sel bo takową zakupiłam w Camargue i szczypty soli bym udzieliła. Bukiet des fleurs pewnie też by się znalazł i to wyłącznie dla Ciebie.

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego ;-)

karoLina pisze...

Cukrowa wróżko, ja akurat tarty Liski nie pamiętam, ale na pewno też bym miała ochotę, bo połączeniu czekolady z karmelem zupełnie nie mogę się oprzeć.

Spencer, dziękuję :) było tym przyjemniej, że tarta jest tak strasznie słodka, że nie zdołaliśmy całej zjeść i można było świętowanie przeciągnąć i na dzień następny :)

Grażyno, dziękuję :)

Beo, dziękuję za życzenia i przydatne informacje o fleur de sel, myślę, że jeszcze będę z nią eksperymentować, bo efekt wydaje się być obiecujący (choć na razie uzyskany tylko za pomocą zwykłej soli).

Szarlotku, dziękuję i oczywiście też życzę wszystkiego najlepszego :) Ja na razie też mimo wolę urodziny, a fakt, że się jest coraz starszym (chociaż to chyba trochę głupio w moim mimo wszystko nie tak zaawansowanym wieku pisać tak, jakby się było sędziwą staruszką) można sobie zawsze osłodzić.

AFK, to się nazywa pozytywne podejście :)

Joasiu, ja sama w ostatniej chwili zorientowałam się że ten fleur jest mi potrzebny, bo jak patrzyłam na zdjęcia, to myślałam, że to cukier. Ale na przyszłość będę o Tobie pamiętać :))

majka pisze...

To ile tych swieczek tam bylo bo sie nie moge doliczyc :)) Wszystkiego najlepszego Karolino. Przede wszystkim spelnienia marzen i duzo radosci na co dzien (zrob przyjemnosc szefowi i pokaz swoja "druga" twarz :)) A do Wodnikow palam sympatia ogromna (moj M tez wodnik, dzis mial urodziny, byl creme brulee i tort schwarzwaldzki przygotowany oczywiscie przez mnie).

Do kupna fleur de sel przymierzam sie od jakiegos czasu. Ciesze sie, ze Bea napisala cos wiecej na ten temat :)

A na tarte wpadne jutro :) Dzis zbyt mocno zaslodzona jestem :))

Polka pisze...

Karolina kurczę nic się nie przyznałaś! Chociaż bym złożyła Tobie życzenia na czas.
Wszystkiego dobrego i moc uścisków ;* Urodzin nie ma co się bać chociaż ja swoich też nie lubię za bardzo świętować. Jak już je wymyślili to niech będą ;) Ale w tym roku nie będę piekła raczej tortu. Może w zamian taką tartę właśnie??

Uściski!

e.

karoLina pisze...

Majko, dzięki za życzenia, a świeczek oczywiście 18 :)) Cieszę, się, że masz pozytywny nastawienie do wodników, chociaż mam nadzieję, że odwiedzałabyś mnie nawet gdybym była panną albo bliźniakiem ;) Na tartę rzecz jasna zapraszam, bo myślę, że będą powtórki.

Polko, dziękuję za życzenia, jakoś tak otrzymuje je i także prezenty w tym roku w kawałkach, co nawet mi odpowiada, bo o tym, że mam więcej lat już dawno zapomniałam, a przyjemniejsza część wydarzenia nadal trwa :)) A do tortu urodzinowego to właściwie jestem do niego dość przywiązana i podczas imprezy rodzinnej był, chociaż jeśli chodzi o przyjemność z jedzenia, to wybieram tartę.

zemfiroczka pisze...

O kurczę! Ale jestem spóźniona! Najlepszego i najsłodszego. Wiesz... kobieta co rok kończy 18 lat - więc się tak bardzo nie zamartwiaj ;)

karoLina pisze...

Dzięki, Oczko :) W sumie masz rację, bo jak sobie pomyślę, że rzeczywiście mogłabym być wieczną osiemnastką, to się jedna trochę strasznie robi ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...