poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Wymień dwa składniki, bez których nie wyobrażasz sobie gotowania



A może nawet inaczej: gdyby na świecie miały pozostać tylko dwa składniki, którymi można doprawić prawie wszystko, co by to powinno być?

Czosnek i oliwa z oliwek, odpowiadają Rose Gray i Ruth Rogers. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść po lekturze* River Cafe Pocket Books Salads&Vegetables.

Nie wiem już, skąd dowiedziałam się o istnieniu River Cafe. Że to miejsce kultowe. I że zaczynał tam Jamie Oliver. Niestety, internet nie dał mi satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego River Cafe jest taka super, nie dostarczył mi też żadnych przepisów autorstwa dwóch właścicielek, a sama strona restauracji, bynajmniej nie tak łatwa do zidentyfikowania wśród wyników wyszukiwania, okazała się rozczarowująco mało treściwa.

Jednak kiedy moja siostra zażyczyła sobie na jakąś tam okazję książkę kucharską, gdy wśród innych pozycji w księgarni zauważyłam River Cafe Cookbook Easy, nie miałam wątpliwości, że to ją powinnam wybrać (w myśl udzielonej mi niegdyś przez M. porady, dotyczącej prezentów dla niej, ale która w większości innych przypadków jest mało uniwersalna: kup coś, co byś sama chciała mieć).** Pierwsze, ale już pozakupowe, oględziny, nie wywołały u mnie ochów i achów. Mało obrazków, a przepisy jakieś takie proste. Jednak uważniejsza analiza zawartości spowodowała wreszcie wybuch prawdziwego entuzjazmu (wewnętrznego ;), który po wypróbowaniu kilku przepisów jeszcze wzrósł. Posługując się wyświechtanym frazesem (widzieliście już nowy film Woody’ego Allena?) w prostocie tych dań, tkwi ich siła, a Ruth i Rose naprawdę wiedzą, o czym piszą. Od jakiegoś czasu program prowadzony przez którąś z nich, z River Cafe (chyba) w nazwie, emituje kuchnia.tv. Widziałam kawałek, nie poraża, ale z pewnością, jeśli już na niego natraficie, receptury zanotować warto.

Powracając do wątku wspaniałości River Cafe Cookbook Easy, oczywiście od razu zapragnęłam mieć własny egzemplarz i skoro przed okresem dobrowolnie sobie obiecanych ograniczonych zakupów miałam prawo do ostatniej specjalnej przyjemności (mam wrażenie, że strasznie dramatyzuję...) to postanowiłam, że będzie to właśnie książka z nazwą słynnej restauracji w tytule.

Pierwsze kartkowanie i znowu to samo: kurczę, jakie te przepisy są proste. Właściwie większość przepisów, większość rozdziałów, to ciągle te same przyprawy Ze statystyczną przewagą oliwy i czosnku. To nie dziwi? Zaskoczenie tkwi w tym, że często są to jedyne dodatki do głównego składnika. Tylko w towarzystwie różnych warzyw, zastosowane przy innej metodzie obróbki termicznej (!?). Poza tym często pojawia się ostra papryczka, bardzo dużo świeżych ziół. Najpopularniejsze to, wcale nie, przychodząca na myśl jako pierwsza, bazylia, ale mięta.

Jestem tak pewna (i mam nadzieję, że się nie rozczaruję) tych przepisów, że kupiłam książkę mimo iż szata graficzna nie powala (a jak wiecie, to dla mnie bardzo ważne), chociaż z pewnością przywiązywano do tego wagę, bo projektant, co raczej nie jest zwykłą praktyką, został wymieniony z imienia i nazwiska. Brakuje jednak tego czegoś. Pozytywy to fajna okładka i rewelacyjne, czarno-białe zdjęcia na początku każdego rozdziału.

Na pierwszy ogień poszły dwa ultra proste przepisy z czosnkiem i oliwą. A jednak było nieoczywiście i niebanalnie.

*Ja myślę, że nikt nie ma wątpliwości, że książki kucharskie to LEKTURA, na pewno nie gorsza od SF czy moich ukochanych kryminałów ;)
**nie sądzę co prawda, żeby mój brat był stałym czytelnikiem tego bloga, ale żeby nie było żadnych przekłamań, ten prezent był również od niego.

Mały dopisek: właśnie zupełnie przypadkiem odkryłam, że dzisiaj jest Dzień Czosnku, więc dołączam do akcji moje przepisy.



Składniki dla 4 osób

Marchewka Dada

Składniki:

650 g marchewki, obranej, pokrojonej w ukośne plastry (ok. 5 mm)
8 ząbków czosnku, obranych, przekrojonych wzdłuż
oliwa z oliwek


Wykonanie:
  1. Na patelni rozgrzać 5 łyżek oliwy. Dodać marchewkę, rozłożyć w jednej warstwie (jeśli wszystko nie zmieści się na patelni, trzeba ją przygotowywać partiami), smażyć na niezbyt mocnym ogniu. Kiedy zacznie się karmelizować, przewrócić na drugą stronę, posolić i dodać czosnek. Smażyć do czasu, aż czosnek zbrązowieje, a marchew zmięknie.
  2. Moja marchewka jest przypalona, nie bierzcie z niej przykładu, ale zbyt zatraciłam się w fotografowaniu czosnku i tak wyszło. Sądzę też, że potrawa będzie lepsza, jeśli powstrzymacie swoje łakomstwo do czasu, kiedy będzie dostępna świeża marchew. Oczywiście, o ile w ogóle można być łakomym na marchewkę.



Duszony koper włoski

Składniki:

6 bulw kopru
4 ząbki czosnku, obrane, przekrojone wzdłuż
oliwa z oliwek


Wykonanie:
  1. Bulwy kopru przekroić na pół, a potem każdą połówkę jeszcze na cztery części. Rozgrzać 4 łyżki oliwy z oliwek w garnku lub patelni z pokrywką, dodać koper. Smażyć na sporym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż koper zacznie brązowieć. Dodać czosnek i smażyć jeszcze dwie minuty. Dodać 3 łyżki gorącej wody i posolić. Przykryć garnek, zmniejszyć ogień i gotować, aż woda wyparuje, a koper zmięknie (u mnie ok. 15 min.) Podawać skropione oliwą.
  2. Ilość wody w podana w przepisie wydaje się być podejrzanie mała, dlatego należy kontrolować, czy przypadkiem Wasza apetyczna jarzynka nie staje się powoli niejadalną zwęgloną jarzynką i jeśli coś wskazuje na to drugie, odrobinę wody dolać.

16 komentarzy:

isadora pisze...

Dla mnie oliwa i czosnek to podstawa. Niedawno zastanawiałam się czego (tak mniej więcej w skali roku) zużywamy w największych ilościach. I jest to właśnie czosnek, oliwa i dodatkowo jeszcze pomidory.

asieja pisze...

Ty naprawdę musisz lubic książki :-)

a mi najbardziej podoba się marchewka!

Zaytoon pisze...

Faktycznie przepisy bardzo proste.
Ale zawsze powtarzać będę, że to właśnie w prostocie tkwi siła.
Czekam więc na więcej.

A oliwa uniwersalną jest, nawet w pełni. Co do czosnku (zapewne ze względu na to, że znam kilka osób, które go nie trawią) mogłabym się kłócić z owymi Paniami. ;)

Pozdrawiam!

wegetarinka pisze...

robiłam kiedyś taką marchewkę, ideniden ;)łącznie z przypaleniami, była pyszna, czosnek przesądził o wszystkim, bo czosnek to podstawa, przynajmniej u mnie :)

nobleva pisze...

Nie wyobrażam sobie gotowania bez czosnku, ale zamiast oliwy w moim top 2 jest sól. A proste przepisy uwielbiam :)

Ewa pisze...

Czosnek i cebula :)

Mam nadzieje, ze siostra byla ksiazka zachwycona :)
Ja wlasnie chce siostrze jakas sprezentowac i tez bede wybierac sposrod pelnych regalow:)

dragonfly pisze...

oliwa, masło :-)

KucharzyTrzech pisze...

Czosnek i ... maggi :-) Nic na to nie poradze. :-)
Pozdrawiam

grumko pisze...

Fajnie, prosto i na temat!
Pozdrawiam;-)

Anna Maria pisze...

Wyjątkowość książek kucharskich River Cafe polegała na tym, że Ruth Rogers i Rose Gray (niestety niedawno zmarła), były pierwszymi kobietami (płeć jest tu istotna), które zaadaptowały przepisy restauracyjne tak, by zwykli ludzie mogli je przyrządzać w domu. Były też pionierkami, jeśli chodzi o używanie wyłącznie najświeższych, najlepszych składników, i gotowanie autentycznych włoskich potraw, a nie tylko dostowanej pod gusta brytyjskie pizzy i spaghetti. Sławni wtedy szefowie kuchni, np. Marco Pierre White, wydawali pięknie ilustrowane książki, gdzie przepisy były tak pracochłonne, że nikt poza profesjonalistami nie mógł z nich korzystać. River Cafe pozostaje do dziś jedną z najlepszych restauracji w Londynie, a utrzymanie poziomu w tym biznesie nie jest łatwe. No i dzięki nim mamy Jamiego i innych, którzy wydają książki dla ludzi, a nie dla innych szefów kuchni.
O/T Obawiam się, że z powodu wulkanu przesyłka będzie szła dłużej;-(

Joasia pisze...

oliwa i pieprz!

Tilianara pisze...

Oliwa i czosnek to podstawa i w mojej kuchni, ale też wiele innych składników, więc jak bym miała wybierać dwa to pewnie byłabym jak ten osiołek co to mu w dwa żłoby dano :)
A przepisy bardzo smakowite - podobną marchewkę tylko jeszcze ze skórką cytrynową robiłam niedawno mmmm pyyycha :)

majka pisze...

Ja chyba nie moglabym sie obyc bez oliwy i soli. Czosnek moge sobie darowac, nie jest on dla mnie tak wazny. A marchewke uwielbiam (szczegolnie mloda) i potwierdzam, ze mozna byc lakomym na marchewke :))

karoLina pisze...

Isadoro, ja co prawda dopiero niedawno wpadłam na to, że w przeciwieństwie do różnych świeżych rzeczy, puszkowane można przechowywać na wszelki wypadek, ale od tego czasu mam zawszę puszkę pomidorów w żelaznym zapasie, bo rzeczywiście są uniwersalne i się nie nudzą.

Asiejo, rzeczywiście lubię :) Pozwalają na odkrycie wielu nowych perspektyw. A poza tym, nie mam telewizora, a to dobra opcja zamiast ;)

Zaytoon, więcej na pewno będzie, bo jakoś ostatnio mam mniejszą ochotę na słodkie, a skoro już zainwestowałam w książkę o warzywach, to trzeba jej używać.

Wegetarinko, dzięki za wsparcie, faktycznie czosnek nadaje smak, ale ponieważ jest tylko przekrojony, a nie starty, to jego obecność jest bardziej subtelna i nie trzeba się go bać.

Noblevo, to jest ciekawe w tych przepisach, że one nie wymieniają soli jako osobnego składnika. Owszem, jest napisane w którym momencie "doprawić", ale czym, to już każdy może sobie wybrać. Ale faktycznie, bez soli jedzenie nie istnieje.

Ewo, w każdym razie gotuje z niej i twierdzi, że dobre :) Też lubię cebulę i zwykle daję jej nieproporcjonalnie dużo w porównaniu z resztą składników, ale co to komu szkodzi.

Dragonfly, masło zdecydowanie na tak i nigdy nie dam się przekonać, że margaryna, która "smakuje jak masło" jest równie dobra.

KucharzyTrzech, ta maggi to rzeczywiście zaskoczenie. Ja osobiście nie używam, ale myślę, że każdy ma coś takiego, co jest absolutnym przestępstwem kulinarnym, ale w końcu czasem można sobie pozwolić na takie małe wykroczenie (nie mogę sobie przypomnieć w tej chwili, co to jest w moim wypadku, ale wiem, że jest).

Grumko, dzięki za fajną akcję, ten wpis to był całkowity zbieg okoliczności, ale dobrze, że zorientowałam się w porę :)

Anno Mario, dzięki za wyjaśnienia, chyba jeśli będę miała następnym razem jakieś pytania leżące w okolicach Wielkiej Brytanii, to od razu się do Ciebie zwrócę :) Z pewną irytacją stwierdzam, że wiele książek (a te spod pióra polskich szefów kuchni w tym celują) nadal nie uwzględnia tego, że to jedzenie przygotowuje i je się w domu. A na przesyłkę czekam niecierpliwie, ale skoro to siła wyższa...

Joasiu, a ja mam już taki cudowny pomysł(mniejsza o nadmiar samozadowolenia) na wpis z pieprzem, będzie wkrótce.

Tilinaro, jak ja się nad tym zastanawiam, to właściwie też mam problem i chyba nie potrafiłabym dokonać wyboru. A skoro nie muszę się ograniczać do tych dwóch składników, to następnym razem spróbuję z tą skórką.

Majko, ja też tak sobie pomyślałam, że na młodą marchewkę jednak można być łakomym. Albo na ciasto marchewkowe, ale nie wiem, czy to się dalej liczy ;)

Joasia pisze...

zatem czekam na pieprzny przepis ;-)

Bea pisze...

Pochwala prostoty jednym slowem ;)
Podpisze sie pod Isadora - u nas tez zdecydowanie najwiecej zuzywa sie oliwy z oliwek i czosnku; ja bym sobie zazyczyla jeszcze jakies swieze ziola jako trzeci skladnik. No i latem pomidory! Tony pomidorow :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...