Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2012

Pożegnanie zimy #2 Dobre strony prószenia



Wiadomo, nie każdy wyjęty z piekarnika wypiek wygląda jak z eleganckiej cukierni, ale nawet ciastka przypominające fragment ekspozycji greckich marmurów z British Museum nie są jeszcze najgorszym, co może się przytrafić. Zresztą, przy takim ujęciu tematu stają się dziełem nie tyle nieudanym, co raczej interesującym, a pod antycznym zewnętrzem kryje się wilgotne i puszyste ciasto, na tyle dobre, że warto Wam je pokazać, nawet ujawniając przy tym swój brak kompetencji związany z wydobywaniem wypieków z foremek.

Jak dotąd nie mam szczęścia lub dość wprawy w używaniu formy w kształcie śniegowych gwiazdek, co, muszę przyznać, mocno mnie irytuje, jednak powoli, razem z (hurrra!!!) szalikami, czapkami i ciepłym płaszczem pora ją schować, więc na kolejną szansę poczeka do następnej zimy.

Słońce za oknem ciągle zwodzi, obiecując temperaturę znacznie wyższą niż jest w stanie zaoferować, dlatego postanowiłam pozostać w rozgrzewających (mimo cukrowego śniegu na ukrycie niedoskonałości) klimatach i przemycić w babeczkach smak indyjskiej herbaty z przyprawami. Przy zastosowanych środkach aromat okazał się zbyt subtelny=mało wyczuwalny, co nie przeszkodziło wcale temu, że na myśl o jeszcze lekko ciepłym ciastku polanym śmietanowo-miodowym sosem dotąd topnieję wewnętrznie. Jednak takie zgniotki gościom zaoferować, mimo wszystko, wstyd, ale nie ma tego złego, bo daje mi to okazję do spełnienia kolejnego kulinarnego marzenia i pewnie wkrótce będzie i o tym.



Babeczki na pożegnanie zimy
przepis: Joy the Baker z moimi zmianami

Składniki:

1 szkl. mąki
50 g masła
1 jajko
3/4 szkl. cukru
cukier lub ekstrakt waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli


Czaj:
1/2 szkl. mleka
torebka herbaty ekspresowej (oczywiście można użyć liściastej ;)
laska cynamonu, kilka ziaren pieprzu i goździków


Polewa:
cukier puder
gęsta słodka śmietana
miód


Wykonanie:
  1. Mleko zagotować z przyprawami, wyłączyć gaz i na 3 minuty wrzucić torebkę herbaty. Mleko wystudzić i przecedzić przez sitko.
  2. Mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól zmiksować z masłem (powstaną ciastowe okruchy), po czym w dwóch porcjach dolać herbaciane mleko wymieszane z jajkiem.
  3. Dowolne niewielkie foremki wysmarować masłem i przelać do nich ciasto - do połowy wysokości wystarczy, ciastka bardzo urosną.
  4. Piec w 180 stopniach około 20 minut lub do czasu, kiedy patyczek wetknięty w ciasto wychodzi suchy.
  5. Przygotować polewę: wymieszać wszystkie składniki i polewać ciastka bezpośrednio przed podaniem. Nie podaję proporcji, ponieważ w zależności od osobistych preferencji możecie zrobić dość gęsty krem (bardzo dużo cukru, niewiele śmietany) lub płynny sos (więcej śmietany, mniej cukru); masa jest uzależniająca, to takie miodowe słodkie mleko skondensowane.
  6. Uwaga: aby wzmocnić bardzo (bardzo) subtelny herbaciano-przyprawowy akcent, możecie parzyć herbatę dłużej, dodać więcej przypraw lub, co pewnie będzie najskuteczniejsze, ale znacznie mniej zabawne, dodać zmielone przyprawy bezpośrednio do ciasta.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Nostalgia za zimą




Słupek rtęci na termometrze osiągnął wreszcie magiczną dwudziestkę, mogę więc sobie pozwolić na tekścik cokolwiek przewrotny. Pewnie niektórzy z Was wiedzą i pamiętają, o wygranej przeze mnie, w urodzinowym konkursie Anny Marii, książce Roast figs sugar snow, z budzącym duże nadzieję podtytułem Food to warm the soul Diany Henry. Otóż przesyłka do mnie dotarła, a ja entuzjastycznie ją kartkując, naglę zatęskniłam za zimą. Patrząc na zdjęcia w Roast figs... doszłam do wniosku, co piszę z całym przekonaniem, mając za oknem coraz bardziej zielone, a niektóre nadal kwitnące, drzewa, że zima nie ma nic wspólnego z marznącymi palcami i nosem, a istnieje jedynie po to, żebyśmy mogli zjeść pyszne rzeczy, które poleca Diana Henry i po to, żeby Jason Lowe mógł je (te pyszne rzeczy) i ją (zimę) sfotografować.

Ta książka, należy do tych, które cieszą, nawet jeśli nie chce się z nich gotować, a zaryzykowałabym nawet, że przepisy są miłym bonusem do całej reszty. Zimowe krajobrazy w skandynawskiej estetyce (chociaż potrawy wywodzą się także m.in. z Rosji, Gruzji, są też polskie akcenty), ascetyczne i chłodne, a jednak kojące, pojawiają się też nieodłączne w takich scenkach dzieci, maczające swe małe paluszki w tym i owym. Duży plus za rzecz czysto praktyczną – stopnie podawane są nie tylko w Fahrenheitach, ale też w Celsjuszach, a waga nie tylko w uncjach, ale także w gramach, a naprawdę nic nie irytuje tak, jak konieczność odnalezienie czegoś, gdzie można to poprzeliczać, w momencie kiedy obudziła się w was już domowa bogini, i nagle jest się zmuszonym porzucić nastrój romantycznego natchnienia na rzecz czynności godnych zwykłej podkuchennej.

Pierwszy przepis, który wypróbowałam, to obłędnie pachnące cynamonem muffinki, nietypowo mięciutkie i wilgotne, z przyjemnie szurającą między zębami cukrowo-orzechową posypką. Smak jabłek jest prawie niewyczuwalny, ale jeśli komuś na nim zależy, może po prostu wystarczy pokroić je grubiej. Są w każdym razie na tyle zniewalające, że chyba niepotrzebnie odmroziłam lodówkę, specjalnie po to, żeby nadwyżkę ciastek móc zamrozić.

Sprawdziłam już, czy w mojej ulubionej księgarni mają inną książkę Henry, Crazy Water, Pickled Lemons. Mają. Chwilowo jednak spróbuję zadowolić się wyłącznie tą wiedzą.

muffinki jabłkowe

Muffinki jabłkowe

14-16 sztuk*

nadzienie i posypka:

125 g pekanów, posiekanych (użyłam orzechów włoskich)
125 g brązowego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu


Ciasto:

400 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
115 g masła
150 g brązowego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
250 g drobno pokrojonych jabłek (ja starłam)
200 ml kwaśnej śmietany
25 ml pełnotłustego mleka
1 jajko


Wykonanie:
  1. Wszystkie składniki posypki wymieszać.
  2. Mąkę i proszek do pieczenia wsypać do miski, dodać masło i rozetrzeć z mąką na grudki.
  3. Wmieszać cukier, sól, cynamon i jabłka.
  4. Mleko, śmietaną i jajko wymieszać i dodać do ciasta. Wszystko dokładnie (ale krótko, tylko do połączenia się składników) wymieszać.
  5. Formę na muffinki wysmarować tłuszczem lub wyłożyć papierkami. Napełnić otworki do połowy, posypać posypką, nałożyć resztę ciasta i na wierzch nałożyć resztę posypki. To głównie od tej mieszaniny zależy, jak słodkie będą ciastka, więc sypcie według gustu. Piec 20 minut (ja piekłam ok. 30) w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
*Robiłam z połowy porcji (podaję przepis na całość) i otrzymałam 13 muffinek, ale były raczej małe.